








Zapraszamy Państwa na wyjątkowy, premierowy koncert w Łodzi z nadchodzącej płyty Marcina Maseckiego “Beethoven – ostatnie sonaty fortepianowe”.
Nagranie jest na kilka sposobów nowatorskie. Pianista bowiem interpretuje utwory z zatyczkami w uszach i w specjalnych słuchawkach wygłuszających, przybliżając się tym samym do perspektywy samego kompozytora. Jak mówi sam artysta: “Kiedy Beethoven pisał swoje ostatnie sonaty fortepianowe był już od wielu lat całkowicie głuchy. Miało to konkretne przełożenie na jego proces kompozytorski. Jako inwalida, w pewnym sensie stracił kontakt z tym jak muzyka funkcjonuje w czasie rzeczywistym, podczas jej wykonywania (do czego nie miał dostępu). Paradoksalnie umożliwiło mu to tworzenie niezwykle oryginalnych i mocno abstrakcyjnych form, często ledwie mieszczących się w tradycyjnych możliwościach percepcyjnych.”
Kolejnym istotnym elementem wydawnictwa jest użycie doń małego 6-oktawowego pianina z lat 60-tych, o obiektywnie dość marnej jakości. Instrument nie mieści się w żadnym kanonie
wykonawstwa muzyki klasycznej. Z jednej strony mamy bowiem najlepsze, najprecyzyjniejsze i najdroższe fortepiany znanych marek takich jak Steinway czy Yamaha, z drugiej stare instrumenty z czasów twórczości wielkich kompozytorów, czyli Grafy, Pleyele i Erardy, bądź ich współczesne kopie. W obu przypadkach mamy do czynienia z perfekcją, precyzją i niepodważalną jakością. Świadome i ilościowe operowanie jakością jako środkiem ekspresji jest w dzisiejszych czasach powszechne we wszystkich prawie gatunkach z wyjątkiem muzyki klasycznej. Rokowcy grają na starych obdrapanych gitarach, w największych produkcjach popowych korzysta się ze starych i niedoskonałych maszyn perkusyjnych czy zdezelowanych mikrofonów i megafonów. Lo-fi jest w niektórych kręgach wręcz oficjalnym dyskursem, vide Punk lub Indie Pop. Prezentując klasykę na średnim instrumencie Masecki próbuje zainspirować jeden gatunek drugim, burząc sztuczne granice między nimi. Tak jak kiedyś Gould pokazał że można grać Bacha bez pedału (co dla wielu było szokiem!), tak dziś Masecki pokazuje że wielką literaturę pianistyczną można zagrać na różnej jakości instrumentach nadając jej nowe brzmienie i nową ekspresję. Kwestia jest subtelna ale poważna. A zanim skrzywimy nos pamiętajmy jak bardzo się uśmiechamy i jak nam jest dobrze kiedy słuchamy ragtajmów na starych rozstrojonych pianinach. „Jako muzyk z pogranicza światów klasyki, jazzu i szeroko pojętej awangardy mam ten przywilej zacierania granic między gatunkami. Jestem od lat związany ze swoim małym 6-oktawowym, rozklekotanym pianinkiem (obiektywnie dość marnej jakości). Wsadzam go do swojego samochodu i jeżdżę po Europie. Nie ma w tym nic dziwnego aż do momentu, kiedy sięgam po wielką literaturę klasyczną. Wtedy to pianino zaczyna zadawać interesujące pytania. Muzyka klasyczna bowiem jest ściśle związana z perfekcją, precyzją, poprawnością i pewnego rodzaju luksusowym odbiorem. Kiedy gram na małym, rozklekotanym pianinku sprawdzamy do jakiego stopnia to sprzężenie jest istotne. To trochę tak, jak ze starymi nagraniami np. Toscaniniego. Są słabej jakości, ale posiłkując się trochę wyobraźnią jesteśmy w stanie głęboko je przeżyć. Może nawet właśnie dlatego że wyobraźnia gra tak ważną rolę. Wsadzając “zwyczajne” pianino na deski sali koncertowej rzucamy mocne światło ten temat. Zapraszamy publiczność do wyzbycia się uprzedzeń i, wbrew pozorom, słuchania bardziej muzyki niż konkretnego instrumentu, jego stopnia nastrojenia, czy ubioru sąsiada. Wielką sprawę też można przedstawić prostymi słowami.”
https://www.youtube.com/watch?v=4RcGXI8NlwA
MIEJSCE:
EC1 ul. Targowa 1/3
Wydarzenie odbędzie w ramach projektu Igrzyska Wolności 2015
więcej info >> http://
https://docs.google.com/forms/d/1NxtbVqMwYZ-evBZ2MV-w1p3lHVO9sm4jI4xLajs454U/viewform
Komentarze